Właściwy strój w kościele

Niedziela – dzień świąteczny – wymaga odświętnego stroju, zakładanego zwłaszcza do kościoła. Stroje świeckie nie mają charakteru liturgicznego, więc świeccy mogą się cieszyć daleko posuniętą dowolnością w doborze ubiorów. Nie zamieszczamy więc żadnych ilustracji ukazujących stroje wzorcowe. Granicę dowolności wyznacza przyzwoitość. Polega ona na tym, by nie być przyczyną zgorszenia lub roztargnienia innych wiernych.

Na początku trzeba wprowadzić rozróżnienie: czym innym jest strój odświętny, czym innym roboczy, czym innym sportowy, a jeszcze czymś innym balowy. Z tego ostatniego wynika powinność unikania przesadnego strojenia się, co dotyczy oczywiście również stroju świątecznego. Jeśli ktoś czuje wielką miłość do strojów, to najlepiej, gdy znajduje ona ujście w dbałości o wyposażenie miejsca kultu w piękne szaty liturgiczne, bieliznę ołtarzową czy inne tekstylia składające się na oprawę kultu.

Strój odświętny powinien być poważny i pogodny. Poza żałobą dobrze jest więc unikać ponurych, szaro-burych zestawień barw bez jaśniejszych akcentów—dotyczy to zwłaszcza panien na wydaniu. Wdowy czy osoby znajdujące się w szczególnym nieszczęściu, mają jednak prawo do stonowanych barw, nawet całkowitej czerni. Strój nie powinien jednak demonstrować rozpaczy, co wyraża nie w pierwszej kolejności barwa, lecz zupełna niedbałość.

Trzeba w tym miejscu poruszyć zjawisko mody. Jej istotą jest zmienność w pojmowaniu tego, co właściwe. Dawniejsze mody odzieżowe podkreślały dostojeństwo, bogactwo, wyszukany gust. Te dzisiejsze kładą przede wszystkim nacisk na atrakcyjność seksualną. Nie można twierdzić, że dawniejsze mody nie podkreślały walorów cielesnych – ważne jest jednak, że współcześnie czyni się to zbyt ostentacyjnie, a co gorsza, współczesna moda zajmuje się głównie przełamywaniem ostatnich zachowanych ograniczeń. Można więc stwierdzić, że moda na powtarzanie frazesów o godności osoby ludzkiej idzie w parze z odzieraniem człowieka z ostatnich elementów stroju broniących jego godności. Właściwą postawą jest przeciwstawienie się temu zjawisku. Przeciwieństwem mody jest klasyczność, więc przeciwstawianiem się temu, co wymusza moda, będzie poszukiwanie tego, co klasyczne. Wyobrażenia na temat klasyczności w ciągu wieków się zmieniały, a ponieważ artykulik ma cel instruktażowy, skupimy się raczej na tym, co w dzisiejszych czasach może uchodzić za klasyczne, nie stawiając przy tym zbyt wygórowanych wymagań. Oczywiście polski strój narodowy XVII i XVIII stulecia był czymś o wiele lepszym od tego, co tu zaproponujemy, trzeba jednak przyjąć, że w dzisiejszych czasach jest on nieosiągalny i nierealistyczny ze względu na zmianę warunków życia, której strój jest pochodną. Ważnym też jest unikanie ekstrawagancji w kościele, w tym również teatralizacji stroju. Idzie o skromność, a nie o zamienienie wiernych w grupę rekonstrukcyjną, jedną z tych, które stanowią ciekawą atrakcję różnych festynów organizowanych dla turystów zwiedzających zabytki przeszłości.

Strój męski

W dzisiejszych czasach za klasyczny strój męski należy uznać garnitur, składający się ze spodni i marynarki, do tego biała koszula, krawat, pantofle. Większa staranność w doborze stroju jest już raczej przejawem wyższej elegancji, niekiedy tylko pretensjonalności. Jest ona warta zastosowania z racji szczególnych okazji – przykładowo ślubu.

Ponieważ jednak żyjemy w czasach bardzo byle jakich, a i wielu wiernych może mieć niejakie trudności w zażywaniu podstawowego klasycznego stroju czy to z powodów materialnych, czy z przyzwyczajenia do niekrępującego ubioru, za dopuszczalny można uznać ubiór znacznie uproszczony. Buty (sandały, są nieco ryzykowne i czasami niebezzasadnie mogą uchodzić za niewystarczająco estetyczne), spodnie po kostki, ciemna koszula (by nikt nie zarzucił, że przyszło się w samej bieliźnie) lub bluza. Jeśli nie zakładamy marynarki, to trzeba uważać, by górna część stroju, mimo wszystko, była stonowana. Krótkie rękawy skandalu już dziś nie wywołają, warto jednak zachowywać dobry zwyczaj noszenia długich, nie podwiniętych, jakby do pracy. Koszula powinna być włożona w spodnie. Jeśli ktoś goli zarost na twarzy, to do kościoła należy przyjść świeżo ogolonym (nie powinien być to, modny jeszcze niedawno, zarost dwudniowy).

Strój damski

Podstawowy tradycyjny element, który warto wymienić, to nakrycie głowy. Panny kiedyś nosiły wianki, ale w dzisiejszych czasach znacznie praktyczniejsza i dla nich wydaje się chustka, mantylka. Włosy powinny być uporządkowane. Fryzura a la gitarzysta heavy metalowy dziewiczą nie jest. Dopatrywać się w niej można raczej oznaki buntu.

Makijaż jako maskowanie defektów, farbowanie przedwcześnie lub nierówno siwiejących włosów wydają się zasadne – tak jak uzupełnianie braków w uzębieniu. Warto jednak uważać, by nie wpaść w pułapkę nadużywania tych środków. Kobieta w średnim wieku ma prawo do posiadania oznak starzenia się, a kosmetyka jest trudną sztuką i warto zauważyć, że zabiegi kosmetyczne często przynoszą efekty odwrotne do zamierzonych. Jako wskazówkę można tu powiedzieć, że dobrze wykonany makijaż musi wyglądać naturalnie, czyli paradoksalnie wyglądać tak, jakby go nie było. Przechodząc do stroju trzeba zaznaczyć, że nie powinien być obcisły – to znaczy raczej ukrywać kształty niż je eksponować. Należy unikać dekoltów. Rękawy powinny zasłaniać łokcie. Spódnica czy suknia powinna sięgać pół łokcia za kolano, według wielkości łokcia ubranej. Kiedyś oczywiście taka długość byłaby nawet prowokacją – dziś można uznać ją za zachowawczą i wystarczająco skromną. Jest znacznie lepiej, gdy skóra nóg, w tym palców, nie jest ukazywana. Generalnie należy pamiętać, że niektóre materiały są zbyt przejrzyste, zwłaszcza pod światło.

* * *

Czytelnicy zapewne zorientują się, że podane tu rady nie wynikają ze skodyfikowanego nauczania Kościoła, a pisane są według wyczucia. Ktoś może podać nieco inne, powołując się na rady dawane dawniej przez duchownych. Napisanie tekstu wynika z przekonania, że dzieje się coraz gorzej.

Pamiętać należy, że ubieramy się nie tylko dla siebie. Pamiętać również trzeba, że nasze wyczucie przyzwoitości może być w znacznym stopniu zatracone przez ciągłe obcowanie z popkulturą, i że większość ludzi nie ma dobrego smaku. Właśnie dlatego były i są klasyczne wzorce, by wszyscy mieli się czym kierować. Klasyczne wzorce zmieniały się, bo były i są dostosowane do warunków bytowania. Paradoksalnie stroje zachowawcze są pochodną dawnych mód. Przykładowo współczesny garnitur wynika z uniformizacji mody, która nastąpiła w wyniku dominacji kultury angielskiej w Europie, co na pewno nie było zjawiskiem pozytywnym. Skromność jednak polega na nieuganianiu się za modą, lecz na wyborze z tego, co możliwe, elementów właściwych.

Codzienna obecność w kościele nie wiąże się z codziennym noszeniem odświętnego stroju. Ważne jest jednak, by strój, nie będąc odświętnym, nie był rażącym. Unikamy więc nie tylko najwęziej pojętej nieprzyzwoitości, ale również dziwaczności, napisów, dużych znaków firmowych i wszelkich innych elementów popkultury (która jest zasadniczo wroga Kościołowi i obraża dobrze pojętą godność odzianego i postronnych), a także wszelkich elementów, które mogą być powodem rozproszenia uwagi wiernych, np. wizerunki sportowców, postaci z kreskówek. Niektóre z nich wcale nie muszą wiązać się z treściami gorszącymi – ich niewłaściwość polega na infantylizmie. Ten, w nieprzesadnym stopniu, możemy dopuścić jedynie u dzieci, warto jednak, by uczyły się, że w niedzielę należy ubierać się inaczej niż w dzień powszedni.

Drodzy Czytelnicy, nie zżymajcie, ani nie smućcie się, jeśli nie znaleźliście tu samych pochwał. Jeśli coś trzeba udoskonalić, to warto sobie podzielić niedociągnięcia na te, które trzeba usunąć natychmiast, i te, które można eliminować stopniowo. Przykładowo: czym innym jest obnażanie kolan, a czym innym łokci, choć jeśli chcemy być budującym wzorem, to jedno i drugie miejsca mieć nie powinno.

                                                                                                                                                  Zygmunt Krzyżanowski

 

Za: „Zawsze Wierni”, nr 1(188), styczeń-luty 2017, str. 116-119.