Psalmy złorzeczące

 

 

a) Kamień obrazy. Spotykamy w psałterzu Dawido­wym ustępy, a nawet całe psalmy, które z powodu swej treści stały się dla wielu kamieniem obrazy. Są to tzw. psalmy złorzeczące lub zaklinające. Zgorszeni duchem zemsty i nienawiści, który rzekomo z tych psalmów zionie, niektórzy innowiercy nawoływali do odrzucenia wszystkich ksiąg św. Sta­rego Testamentu, jako niezgodnych z Ewangelią Chrystusa. Egzegeci katoliccy usiłowali wykazać, że przecież wszystkie psalmy od Boga natchnione z moralnością chrześcijańską pogodzić się muszą. Sposoby tłumaczenia rzeczy i objaśniania odnośnych tekstów bywały różne. Niektórzy nawet wypowiadali zdania nie­baczne; dali się zakrzyczeć zgorszonym faryzeuszom nowoczesnym, rozdzierającym szaty ze zgrozy nad niemoralnością ksiąg Pisma Bożego; podświadomie ulegali wpływom ludzi przygwożdżonych na śmierć samą literą, a nie pojmujących ożywiającego ducha prawdy.

b) Sens właściwy psalmów złorzeczących. Zło­rzeczenia i klątwy napotykamy w psalmach następujących: 6,11; 16,13n; 34; 53,7; 54,10, 16 i 24; 55,8; 57,7—10; 58,6 i 11—14; 68,23 — 29; 70,13; 82,10—19; 93,1n; 108,6 — 20; 136,7 — 9; 138,19n; 139,9—12. — Przyglądnijmy się im nieco dokładniej.

Prawie wszystkie złorzeczenia wychodzą z ust prześladowa­nego Dawida; niektóre wypowiada uciskany naród Izraelski. Kto jest Dawid? kto Izrael? — Jedyny przedstawiciel Boga i sprawy Jego królestwa na ziemi. Wszak poza Izraelem i jego prawowitym władcą przeważnie tylko pogaństwo, kult bałwanów, panowanie szatana. Jeżeli zginie Izrael, zgaśnie wszelkie światło prawdy. Czym dziś dla świata Kościół Chrystusowy, tym był — pod pewnym względem — w Starym Testamencie Izrael, z którym Pan zawarł wieczne przymierze i postanowił zesłać przez niego upadłej ludzkości Zbawienie. Krzywdy wyrządzane Dawidowi i narodowi wybranemu nie są bynajmniej czysto osobiste, ale spa­dają na Boga.

Przeciw komu kieruje Dawid i Izrael złorzeczenia? — Przeciwko wrogom zewnętrznym, czyli narodom pogańskim, oraz przeciwko wrogom wewnętrznym, w łonie własnego narodu. — Jacyż ci wrogowie? co im ma do zarzucenia? — Zdecydowani bez­bożnicy. W pysze, zaślepieniu, zepsuciu i nienawiści zaprzysięgli zgubę Izraelowi, obalenie stolicy Bożego pomazańca na św. Syjonie. Grzeszą rozmyślnie; na łożach swoich obmyślają zbrodnię; pragną zagarnąć dla siebie dziedzictwo Pańskie, zniszczyć na ziemi wszyst­kie świątynie Boga prawdziwego; bluźnią Panu; mordują wdowę i sierotę; odwodzą naród od Boga; mówią przy tym, że Bóg nie widzi, gdyż Boga nie ma! Za dobre serce złym odpłacają; umowy wszelkie zrywają zdradliwie; fałsz, podstęp, oszczerstwo — oto ich broń, tajemnica powodzenia. Modlitwa, pokuta, cnota, religia — to przedmiot ich szyderstw! Ta ich zuchwałość rośnie bezustan­nie. Słowem, są to ludzie zakamieniali w złym, sercem i duchem należący do przewrotnego księcia tego świata, do królestwa zbunto­wanych mocy duchowych pod niebem. (Zob. m. i. ps. 35,2—5; 78,10—13; 82,5—6 i 13.)

Czego tym wrogom życzy psalmista!? Jaka ma ich spotkać kara? — Zawstydzenie; obrócenie na własną ich szkodę tego, co zdradziecko uknuli przeciwko niewinnym; śmierć rychła; wtrącenie w otchłań; wymazanie ich z księgi żyjących; wyginięcie złego plemienia w pierwszym pokoleniu. Największe zło, jakiego psalmy życzą bezbożnym, to śmierć, zatrata, usunięcie z ziemi, żeby nie szkodzili nadal sprawie Bożej. O zatracie wiecznej nie ma tutaj wyraźnie mowy, bo zresztą wiadomo, że pojęcie zbawie­nia lub potępienia wiecznego w psalmach i w całym w ogóle St. Test. było jeszcze bardzo niejasne.

W jakiej formie wypowiadają psalmy te złorzeczenia i w jakim celu? — Klątwy ujęte są przeważnie w formę bła­galnej modlitwy do Boga, jako sprawiedliwego władcy i sędziego świata, opiekuna i ojca uciśnionych, mściciela krzywd i zbrodni, osobliwego obrońcy wybranego ludu. Psalmista prosi Boga, by bro­nił chwały własnego imienia i nie pozwalał niweczyć dzieł Swoich; żeby ukrócił zuchwałość przewrotnych i kres położył szerzeniu się złego; by przyszedł z pomocą Swym sługom i dusze naszych braci ratował od zguby. Ma przy tym nadzieję, że chłosta Boża na przestępców ich samych przywiedzie do upamiętania (ps. 82,17—19), uciśnionym doda otuchy, wzmocni ich wiarę, dla wszystkich będzie zbawienną przestrogą (ps. 57,11—12; 58,12—14). — Taki jest sens omawianych psalmów.

c) Psalmy złorzeczące a nauka moralności chrześcijańskiej. Czy doprawdy psalmy złorzeczące nie dadzą się pogodzić z Ewangelią ani z moralnością chrześcijańską? Kto by podobne zdania wygłaszał, ten widać nie zna ani ducha Ewangelii, ani nauki moralności chrześcijańskiej.

Przecież w katolickiej teologii moralnej znane są od dawna twierdzenia, które zupełnie, wystarczająco rozwiązują zagmatwaną niepotrzebnie kwestię złorzeczeń w psalmach. Zasady owe są następujące:   1) Nienawiść skierowana ku bliźniemu, o ile jej powodem i przedmiotem jest w bliźnim zło moralne, przed którym się wzdryga dusza nasza, pragnie je zniszczyć i unieszko­dliwić — nienawiść taka (odium abominationis) — nie jest wcale niegodziwa, ale przeciwnie, jest zasługująca, jako czyn cnotliwy. Jak bowiem godziwej miłości przedmiotem może być jedynie rzecz moralnie dobra, tak względem zła moralnego godziwa i zasługu­jąca jest tylko nienawiść. — 2) Bywają wypadki, kiedy nie grzeszy się życząc bliźniemu  złego  (nieszczęścia), o ile mianowicie wola nasza nie ma na celu ostatecznie samego zła jako takiego (byłaby to grzeszna „nienawiść nieprzyjaźni”, odium inimicitiae), lecz życzy złego dla dobra, które z owego nieszczęścia ma wyni­knąć, mianowicie dla uniknięcia większego zła albo też dla osiągnię­cia dobra wyższego rzędu, zwłaszcza dobra duchowego i nadprzy­rodzonego — a to ze względu na tego właśnie bliźniego (wroga) lub na innych ludzi, albo też na samego Boga. — 3) Pragnąć i zabiegać o to, ażeby  zło zostało sprawiedliwie ukarane, jak również czynnie się przyczyniać do legalnego wymierzania kary na przestępców — nie tylko nie jest przeciwne miłości, lecz owszem z miłości (Boga i bliźniego) wyrasta niby z korzenia, a zależnie od jakości przeważającego uczciwego motywu jest aktem cnoty spra­wiedliwości (i to w różnych odcieniach: justitiae legalis, j. vindicativae, vel vindicationis), cnoty religijności, miłości bliźniego lub miłości Boga.

Według nauki najpoważniejszych teologów szlachetną pobudką, dla jakiej karzemy zło lub o karę dla winowajców zabiegamy — być może w szczególności: 1) poprawa błądzącego, 2) położenie kresu jego dalszej złości, 3) pokój i bezpieczeństwo innych, 4) zachowanie w społeczności słusznego prawa, a usunięcie zgorszenia, 5) cześć Boga. — Kierując się zasadami wyższej doskonałości — osobiste krzywdy drugiemu darować można i wypada, lecz wobec krzywdy wyrządzanej bliźniemu prawdziwa miłość milczeć zabrania, na krzywdy zaś skierowane przeciw Bogu i Jego sprawie być obojętnym — jest według Świętych wielką niegodziwością (nimis impium est). Przy czym zaznaczyć trzeba, że krzywd doznawanych osobiście, które jednak spadają na Boga i Jemu ujmę przynoszą lub wychodzą na szkodę religijnej społeczności (redundant in Deum vel in Ecclesiam), również bez winy płazem puszczać nie można. — Jak przesada w karaniu za złe przeradza się w zdrożne okrucieństwo, tak z drugiej strony nie żadną cnotą, lecz wadą i grzechem jest zbytnia pobłażliwość i powolność w ści­ganiu bezprawia. (Por. m. i. św. Tomasz. Summa theol., II II, qu. 108 passim.)

W świetle powyższych uwag widzimy, iż w psal­mach złorzeczących nie znajduje się nic zdrożnego albo z chrześcijańską moralnością sprzecznego. Nie są one przecież by­najmniej wybuchem nieubłaganej zemsty i pospolitej nienawiści ku ludziom, ale wyrazem głębokiej religijnej odrazy do zła moral­nego w świecie i ludziach; są przeważnie modlitwą błagalną, która do Boga płynie z serca pełnego żarliwości o chwałę i świętość Jego Imienia, a szczerej troski o dobro dusz bratnich; płynie z serca zbo­lałego na widok triumfu bezprawia, a zgnębionego długim uciskiem i krzywdą; z serca tęskniącego za rychłym zwycięstwem prawdy, cnoty i sprawiedliwości. Jako takie, są piękne, wzniosłe, pouczające, apostolskie.

d) Złorzeczenia psalmów wobec Nowego Testamentu. Zarzucają niektórzy: Jakże one jednak dalekie od Ewangelii! Gdzież tu Chrystusowe przykazanie miłości nieprzyjaciół? — Duchem Ewangelii miłość, nie groźba, nie bojaźń przed karą. — „Miłość nie wzrusza się, złego nie myśli” (1 Kor. 13,5). — Wrogowi, który cię uderzył w jeden policzek, P. Jezus radzi nadstawić i drugi. — Nowy Testament nie zna złorzeczeń. — Pomsta należy do Boga! — Modlitwa, w której wzywamy Boga do pomsty, ubliża Bogu! — Trzeba odróżniać zło od osoby; zło potępić, lecz kochać należy osobę grzesznika…

Odpowiemy krótko na te i tym podobne zarzuty: Słowa Chrystusowe o miłości nieprzyjaciół nie zniosły ani spra­wiedliwości, ani rozumnego porządku w miłości. Miłość nieprzyjaciół ma swoje granice; więcej trzeba kochać Boga i Jego przyjaciół niż Jego wrogów. — Ewangelia jest prawem miłości — dla tych którzy z miłości dobrze czynią; ale dla tych, których miłość nie wzrusza lub nawet w złym rozzuchwala, Ewangelia ma również zastraszające „Biada!” — nawet groźniejsze niżeli Prorocy. — Czy doprawdy w Nowym Testamencie klątwy nie spotykamy?  Piotr złorzeczył Szymonowi świętokupcy (Dzieje 8,20), Paweł kazał porubcę gorszyciela oddać diabłu na zatracenie ciała, aby uratować duszę (I Kor 5,5). — „Miłość się nie wzrusza”, ale Pan Jezus się wzruszył, kiedy powrozem pędził przekupniów z świątyni. — Mi­łość odróżnia grzech od osoby grzesznika, ale Piotr gromił Szy­mona. Paweł kazirodcę, Chrystus potępiał Faryzeuszów, plemię żmijowe, pobielane groby, a smagał biczem nie grzech, lecz kupców. Sędzia prawowity skazuje na śmierć nie przestępstwo, ale prze­stępcę za jego zbrodnie. — Chrystus zalecił nadstawić drugi po­liczek, lecz tego nie nakazał, a sam, kiedy Go żołdak uderzył w twarz przed sądem Annasza, z godnością odpowiada:  Czemu mnie bijesz? — Pomsta należy do Boga?  Więc też o to właśnie modlą się psalmy, by Pan wziął pomstę w Swe ręce.   Należy do Boga w pierwszym rzędzie, lecz imieniem i powagą Boga może ją wymierzyć również człowiek mający władzę; „jest bowiem sługą Bożym, oddawcą pomsty temu, który źle czyni” (Rzym 13,4). — Modlitwa o ukaranie wrogów ubliża Bogu? Jeżeli ubliża Bogu, czemuż w księdze Objawienia (6,10) dusze pomordowanych dla świadectwa prawdzie głosem wielkim wołają pod ołtarzem: „Dokądże, Panie, Święty i Prawdziwy, nie sądzisz i nie mścisz się za krew naszą nad tymi, co mieszkają na ziemi?”  Jeżeli ubliża, czemu śpiewamy: „Abyś nieprzyjaciół Kościoła św. poniżyć raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie!”

Widzimy przeto, że jako dawnych faryzeuszów zabijała litera prawa Mojżeszowego, tak dziś niejednego, zwłaszcza heretyka i odstępcę, zabija litera nawet Ewangelii.

e) Kilka użytecznych wyjaśnień. Mimo wszystko niektórych razić nie przestaje to, że w psalmach złorzeczeń zbyt dużo, że są za jaskrawe. Zwróćmy jednak uwagę na kilka okolicz­ności, a sprawa lepiej nam się wyjaśni.

Psalmy to poezja wschodnia. Ludy wschodnie o tem­peramencie ognistym żywsze uczucia swoje wypowiadają w całych potokach słów silnych, gwałtownych, wulkanicznych, nieuskromionych, a przy tym obrazowych, pełnych przesady i poetyckiej swobody. Myśmy do tego nie przywykli; inaczej myślimy i czu­jemy; trudno nam człowieka wschodniego wyrozumieć. Psalmy odbiciem jego duszy, więc nic dziwnego, że ich wyraz silny, ja­skrawy.

Psalmy to pieśni Izraela, powstały na tle jego dziejów, a dzieje  Izraela prawdziwie męczeńskie.   Psalmy modlitwą Dawida, a Dawid typem i wyobrażeniem Chrystusa i to Chrystusa nienawidzonego, prześladowanego  i  umęczo­nego. Całe życie Bożego piewcy jakby drogą krzyżową. Nic dziwnego, że utyskiwań aż tyle, że złorzeczenia tak częste. Dawid był tylko człowiekiem, nie miał jeszcze przed swymi oczyma wizerunku Ukrzyżowanego!

A jakież to były czasy, ludy, obyczaje? — Izrael przebywał wśród ludów pierwotnych, dzikich, okrutnych. Dla barbarzyń­skich pogan i innych wrogów narodu wybranego — wszelkie prawo i względy etyczne były bez znaczenia; jedynie siła, doraźna kara, odwet, zguba przeciwnika mogły zapewnie zwycięstwo, po­kój, bezpieczeństwo. Psalmy domagają się od Boga chłosty dla takich ludzi według ducha czasu odpowiedniej i wystarczającej, by złemu zapobiec.

Dodajmy jeszcze, że to co według naszego sposobu mówie­nia wydaje nam się w psalmach gwałtowną pomstą na grzeszni­ków, w języku biblijnym i prorockim rozumieć można nie jako życzenie, lecz raczej jako zapowiedź i przepo­wiednię przyszłej kary albo też za rodzaj upomnienia i groźby dla błądzących, by się upamiętali, a przestrogi i ostrzeżenia dla uczci­wych, żeby się strzegli dróg bezbożności. Albowiem nieliczne i ubogie formy gramatyczne języka hebrajskiego przybierają roz­maite znaczenia, służą do oddania różnych odcieni myśli. Tak też przeważnie tłumaczyli zaklęcia psalmów Ojcowie Kościoła — idąc zresztą za przykładem św. Piotra, który złorzeczenia psalmów 68,26; 108,8 uważa za proroctwa o Judaszu zdrajcy (Dzieje 1,20).

Charakterystyczną uwagę znajdujemy u św. Tomasza, która powyższe wywody potwierdza i jeszcze lepiej rzecz roz­świetla, a jest poniekąd streszczeniem katolickich poglądów na omawianą kwestię.   Złorzeczenia zawarte w Piśmie św. — według Doktora Anielskiego — rozumieć można w poczwórny sposób: 1) w formie przekleństwa zwykli prorocy przepowiadać przyszłe kary na gwałcicieli Boskiego prawa; 2) niekiedy autorzy natchnieni wzywają na grzeszników pomsty od Boga dla ich upamiętania i poprawy; 3) przekleństwa owe są skierowane nie tyle przeciwko ludziom,  jak raczej przeciw królestwu grzechu, by mianowicie przez ukaranie złych ludzi zniszczyć sam grzech; 4) wzywający pomsty Bożej na złoczyńców podporządkowują, czyli uzależniają wolę swoją od wyroków sprawiedliwości Bożej odnośnie do potę­pienia przewrotnych, trwających uporczywie w grzechu. — Z które­gokolwiek z tych czterech względów złorzeczenia Pisma św. roz­patrujemy, nie zawierają one nic sprzecznego z ewangelicznym prawem o miłości nieprzyjaciół i o modlitwie za nich. (Por. Summa theol. II – II, qu. 83,8, ad 1.)

f) Ostatnie spostrzeżenie. Uczmy się z psal­mów złorzeczących gorliwości o chwałę Bożą, nienawiści i wstrętu do złego, lęku przed grzechem i karą, która za nim idzie. Odmawiajmy je bez żadnego skrupułu razem z Kościołem, który nie waha się nawet wkładać je w usta cierpiącego Chrystusa. Niech one będą dla nas nie wyrazem nienawiści i zemsty wobec osobistych wrogów, ale modlitwą w imieniu całej społeczności wiernych; niech będą egzorcyzmem przeciwko szatanowi, wszyst­kim aniołom i sługom jego, i wszystkim sprawom jego; błagalnym wołaniem głęboko wierzącej i żarliwej duszy do znienawidzonego przez zatraceńców i wzgardzonego Boga, by raczył przyspieszyć sąd Swój i wymierzyć sprawiedliwą karę — w myśl ewangelicz­nego: „Przyjdź królestwo Twoje!”

 

ANEKS

 

Psalm 108 (109) Deus, laudem meam ne tacueris

Pomsta na bezbożników zatwardziałych, którzy umiłowali nieprawość.

 

Psalm Dawidowy — błagalny — złorzeczący — typicznie mesjański. Dawid — nienawidzony, zwalczany, prześladowany niesłusznie przez zawziętych i zdecydowanych wrogów, wśród których wyróżnia się jeden jako niewdzięcznik, zdrajca, podżegacz —  błaga usilnie Boga, by wymierzył zasłużoną karę temu właśnie przeciwnikowi, a za nim się ujął, ratował go i wyzwolił dla chwały Swego imienia.

Wśród psalmów złorzeczących, czyli zaklinających, psalm 108 najwięcej trudności nastręcza egzegetom i zdaje się obrażać aż nazbyt uczucia chrześcijanina, który tylekroć słyszał przykazanie Chrystusa: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych!” Czy psalm ten da się pogodzić z duchem Ewangelii i ze sumieniem katolickim? — Naszym zdaniem nie zawiera on nic gorszącego ani rażącego. Trzeba go tylko dobrze zrozumieć, wniknąć w jego ducha. Zwróćmy uwagę, kogo psalmista ma przed sobą, czego mu życzy, w jaki sposób ma spaść kara na winowajców.

Otóż św. autor 1. ma przed sobą grzesznika, zdecydowanego bezbożnika, który umyślnie zwalcza Pomazańca Pańskiego i królestwo Boże na ziemi; „umiłował przekleństwo”. Życie takiego człowieka Bogu przynosi ujmę, dla ludzi krzywdą i zgorszeniem, dla niego samego jest nieużyteczne, a nawet szkodliwe, gdyż mu gotuje z każdym dniem cięższą karę w wieczności. 2. Takiemu to bezbożnikowi życzy Dawid złego. Nie jest to zło bezwzględne, niepowetowane, ale zasadniczo zło doczesne, które ma spaść na niego jako wyrok sądowy, sprawiedliwie wydany na zbrodniarza. W szczególności cały proces tak się ma przedstawiać: sędzią, godnym winowajcy, będzie człowiek nie liczący się z żadnymi względami; przeciw niemu stanie oskarżyciel, wytaczający wszystkie zbrodnie; wykrętna obrona, prośba o ułaskawienie nie będzie przyjęta; winowajca skazany zostanie na śmierć; stąd dalsze konsekwencje zasądzenia; konfiskata majątku, wdowieństwo żony, osierocenie dzieci. Pokolenie przestępców dziedziczy zwykle ducha rodziców, jest dalszym rozsadnikiem zgorszenia; ich długi żywot nieszczęściem dla innych i dla nich samych, a śmierć przedwczesna wychodzi im jeszcze na dobre; żyjąc długo, idąc w ślady ojców przewrotnych zgotowaliby sobie tym cięższe kary po śmierci (zob. św. Tomasz, Summa theol. II-II, qu. 108,4, ad 3). Psalmista życzy rychłego wygaśnięcia temu plemieniu bezbożnemu, zwłaszcza że zło zakorzenione w ich rodzinie z dziada, pradziada. Zresztą 3. cały proces i wymierzenie kary oddaje psalmista w ręce Boga, Jego sprawiedliwości powierza całą sprawę.

Widzimy zatem, że ani co do rzeczy samej, ani co do sposobu nic w złorzeczeniu nie ma niezgodnego ze słusznością. Zauważmy nadto, że miłość bliźniego nie wyklucza sprawiedliwości. Przeciwnie, pobłażliwość względem ludzkiej przewrotności absolutnie pogodzić się nie da z miłością Boga i żarliwością o Jego chwałę. Ten sam Zbawiciel, który kazał miłować nieprzyjaciół, nie wahał się rzucać klątwy na faryzeuszów.   Na sądzie ostatecznym zawyrokuje: Precz, przeklęci, w ogień wieczny!… Co więc nie ubliża Boskim przymiotom, nie może być z naszej strony nieuczciwe. (Zob. też Summa theol., II-II; qu. 83,8, ad 1; qu. 108,1, Sed contra.) Psalm ten odmawiać można bez lęku i skrupułu, bez niepotrzebnego gorszenia się z natchnionych słów Ducha św.

Psalm 108 — według niektórych biblistów — uważać można w znaczeniu typicznym za modlitwę Chrystusa Pana przeciw niewiernym Żydom, przeciwko tym, którzy wzgardzili i Nim i Ojcem, a kiedy On do nich wyciągał ręce na krzyżu, nie lękali się w zaślepieniu powiedzieć: „Krew Jego na nas i na syny nasze!” — Psalm 21 był modlitwą Chrystusa za wszystkich, którzy w naukę Jego uwierzyć i z Męki Jego korzystać mieli; psalm zaś 108 jest jakby odpowiedzią odrzuconego Zbawiciela na bluźnierstwa bogobójców. — Jest także psalm ten dla nas przestrogą, byśmy snać sami nie znaleźli się w szeregach nieprzyjaciół Ukrzyżowanego.

 

I Oto mnie gnębi grzesznik i zdrajca.

Boże, którego uwielbiam, nie milcz, * 2 gdyż się otwarły na mnie usta grzesznika i zdrajcy.

Mówią przeciwko mnie językiem fałszu, 3 obrzucają mnie słowy zjadliwymi * i zwalczają mnie bez przyczyny.

4 Za to, że ich kochałem, napadają na mnie, * a ja tylko się modlę.

5 I odpłacają mi złym za dobre, * i nienawiścią za miłość moją.

 

II Skazany wyrokiem niech zginie bezbożnik.

6 Postaw przeciw temu zdrajcy bezbożnika * i oskarżyciel niech stanie po jego prawicy.

7 Kiedy będzie sądzon, niech kary nie ujdzie, * a prośby o litość niech będą daremne.

8 Jego życie gorszące niechaj będzie krótkie, * a jego urząd niech inny obejmie.

9 Niech dzieci jego będą sierotami, * a jego małżonka wdową.

10 Niech się tułają wiecznie jego dzieci i żebrzą, * ze spustoszonych domów własnych wyrzucone.

 

III Dom i ród jego niech zniknie z tej ziemi.

11 Niech lichwiarz zagarnie całe jego mienie, * niech obcy rozchwycą owoc jego pracy.

12 Niech u nikogo nie znajdzie poparcia, * niech dla jego sierót nikt litości nie ma.

13 Potomstwo jego niech będzie stracone, * imię jego niech zgaśnie w drugim pokoleniu.

14 Niech sobie przypomni Pan zbrodnie ojców jego * i grzechów jego matki niech nie zapomina.

15 Niech one ciągle stoją przed Pana obliczem, * by takie plemię, raz wygładził z ziemi.

 

IV Pokochał przekleństwo, więc niechże nań spadnie.

16 Przecież on nawet nie myślał * o wypełnianiu czynów miłosierdzia,

Lecz prześladował nędznego biedaka, * by znękanego mordować niewinnie.

17 Pokochał przekleństwo, więc niechże nań spadnie; * nie chciał błogosławieństwa, przeto go nie dozna.

18 Niech się przekleństwem odzieje jak szatą: ono jak woda wsiąknie w jego wnętrze * i jak oliwa przeniknie mu kości.

19 Niechaj mu będzie płaszczem do okrycia, * niechże go stale jako pas uciska.

20 Taka to pomsta od Pana czeka mych oszczerców * i tych, co się zmawiają przeciw duszy mojej.

 

V A na mą niedolę racz wejrzeć, o Panie.

21 Ty zaś, Panie Boże, ujmij się za mną dla imienia Twego, * w łaskawej dobroci Swojej mnie wybaw.

22 Albowiem uciśnion jestem i nędzny, * a serce we mnie zranione.

23 Tak znikam jako cień pod wieczór * i jak szarańczę mnie płoszą.

24 Kolana moje chwieją się od postu * i ciało moje niknie wychudzone.

25 Stałem się dla nich przedmiotem pogardy; * gdy patrzą na mnie, kiwają głowami.

 

VI Mnie zechciej wywyższyć, a wrogów zawstydzić.

26 Wspomóż mnie, Panie, mój Boże, * ratuj mnie wedle Twojej dobroci.

27 A niech poznają, że to ręka Twoja, * żeś Ty, o Panie, to sprawił.

28 Oni złorzeczą, lecz Ty mi błogosław: * niech wstyd ogarnie mych wrogów, a radość sługę Twojego.

29 Niechaj oszczercy moi okryją się hańbą, * niech się sromotą jak płaszczem odzieją.

30 Głośno dziękować będę Panu usty mymi, * wśród mnogiej rzeszy wychwalać Go będę,

31 Iż stanął po prawicy człowieka biednego, * aby mnie bronić od tych, co mnie potępiają.

 

 

Za: o. Stanisław Wójcik CSsR, Księga Psalmów oraz pieśni biblijne Brewiarza Rzymskiego,  wyd. I., O O. Redemptoryści, Wrocław 1947, str. 26-32; 237-239.