Promujmy czystość i wstrzemięźliwość

(dodatek do ,,Naszego Dziennika”)

W Polsce mamy dobrą sytuację

Z dr. inż. Antonim Ziębą, prezesem Polskiego Stowarzyszenia

Obrońców Życia Człowieka, rozmawia Małgorzata Pabis

W mediach nieustannie podawana jest informacja, że w polskich szkołach nie ma edukacji seksualnej…

– Politycy lewicy oraz feministki powtarzają to nieprawdziwe stwierdzenie i nachalnie postulują wprowadzenie do naszych szkół edukacji seksualnej, takiej jaką ma zachodnia Europa. A to – ich zdaniem – miałoby zmniejszyć liczbę nieplanowanych ciąż u nieletnich kobiet i ograniczyć liczbę zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową.

W niniejszym dodatku specjalnym pokażemy Czytelnikom, że w polskich szkołach od lat dziewięćdziesiątych XX wieku prowadzona jest edukacja seksualna typu A (według klasyfikacji opracowanej przez Amerykańską Akademię Pediatrii i przyjętej przez rząd George’a Busha w USA). Ten typ edukacji przyjmuje za główny cel wychowawczy nauczenie młodzieży czystości i wstrzemięźliwości seksualnej, oczywiście w oparciu o wartości etyczne, widząc w tym najlepszą metodę eliminacji nieplanowanych ciąż wśród nastolatek oraz skuteczne zabezpieczenie przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV/AIDS.

Warto powiedzieć, że taka edukacja od wielu lat prowadzona jest w USA…

– Już administracja prezydenta Billa Clintona zaczęła wprowadzać do amerykańskich szkół państwowych edukację seksualną typu A, przeznaczając na nią dodatkowe środki. Administracja kolejnego prezydenta George’a W. Busha, powiększając z roku na rok fundusze na abstynencką edukację seksualną, doprowadziła do sytuacji, w której niemal w 100 proc. amerykańskich szkół realizowane są abstynenckie programy edukacji seksualnej.

Mamy już liczne dowody pozytywnych zmian, jakie nastąpiły wśród amerykańskiej młodzieży wskutek edukacji abstynenckiej typu A.

Tymczasem w Europie Zachodniej panuje permisywna seksedukacja typu B lub C – pozbawiona wartości etycznych, która prowadzi do wielu niepożądanych zjawisk wśród młodych ludzi (a także i starszych pokoleń): wzrostu zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową, zabijania poczętych dzieci i rodzenia dzieci przez młodociane matki.

A jak pod tym względem wygląda sytuacja w Polsce?

– W Polsce dzięki wprowadzeniu za czasów rządów AWS „Wychowania do życia w rodzinie”, które można zaklasyfikować jako edukację seksualną typu A, mamy dobrą sytuację, co nie oznacza, że programy nie mają być udoskonalane, a praktyczna ich realizacja przez nauczycieli ulepszona.

Polskie badania przeprowadzone na naszej młodzieży wykazały pozytywne pożądane zmiany opinii i postaw młodego pokolenia wskutek wdrażania programów „Wychowania do życia w rodzinie”, które są formą edukacji seksualnej typu A. Porównanie sytuacji wśród polskiej młodzieży w aspekcie ciąż i aborcji wśród nastolatek czy zachorowalności na choroby przenoszone drogą płciową z sytuacją w krajach europejskich wykazuje totalną klęskę edukacji seksualnej typu B lub C. Kto proponuje wprowadzenie do polskich szkół edukacji seksualnej „brytyjskiej” lub „szwedzkiej”, nie wie, o czym mówi, bo nie chcę nikogo posądzić o świadome działania mające na celu niszczenie polskiej młodzieży.

Trzeba chociaż krótko podkreślić wielką, pozytywną rolę Kościoła katolickiego, który od dziesięcioleci – w formie zorganizowanej w duszpasterstwie rodzin, katechezie młodych – prowadzi niestrudzenie działalność wychowawczą na rzecz czystości, wstrzemięźliwości (abstynencji), wierności małżeńskiej, co stanowi główne cechy współczesnej edukacji seksualnej typu A.

A jak ocenia Pan rolę mediów?

– Zasadniczo prasa młodzieżowa – z wyjątkiem pism katolickich – radiostacje oraz telewizje komercyjne i publiczne promują antywartości: rozwiązłość, fałszywe wzorce życia rodzinnego, często także nieprawdę np. o rzekomej skuteczności prezerwatyw w ochronie przed AIDS, braku skutków ubocznych środków antykoncepcyjnych, ich rzekomej „stuprocentowej” skuteczności czy też kłamstwa o wysokiej zawodności naturalnych metod planowania rodziny. Już na początku tzw. rewolucji seksualnej na Zachodzie niektórzy naukowcy ostrzegali przed jej skutkami, nie tylko w sferze duchowej, ale także w zakresie zdrowia. Doktor Arthur Wigfield (brytyjski specjalista ds. chorób wenerycznych) pisał już w 1971 r. w czasopiśmie „British Medical Journal” (nr 4/342, 1971): „Część społeczeństwa, która zajmuje postawę przyzwalającą względem takiego seksu, okazuje więcej niż ignorancję, obojętność lub pogardę wobec chorób wenerycznych. My, wenerolodzy, chcielibyśmy wiedzieć, jak je powstrzymać, zanim wymkną się spod kontroli”. Ten naukowiec już na początku lat siedemdziesiątych przewidział „kult zmysłowości, lubieżności i sensacji”, a także ogromny wpływ „tych, którzy kontrolują środki masowego przekazu. W ich rękach spoczywa zdrowie i moralność ludzkości. Czy górę weźmie wrogi materializm z jego gonitwą za sprzedażą i zyskiem, czy życzliwa troska o ludzkie szczęście?”.

Odnosząc się krytycznie do większości potężnych polskich mediów, pragniemy wskazać pedagogom i wychowawcom dobre młodzieżowe gazety: dwutygodnik „Nasza Droga”, miesięcznik „Wzrastanie”, dwumiesięcznik „Miłujcie się”. Warto też zachęcić młodych do słuchania młodzieżowych audycji w Radiu Maryja i w Telewizji Trwam.

Dziękuję za rozmowę.

75 proc. aborcji dokonały kobiety stosujące antykoncepcję – wynika z brytyjskich badań

W „The Guardian” ukazał się artykuł Polly Curtis na temat najnowszych badań seksuologów z Edynburga, antykoncepcji i aborcji. Badania seksuologów z Edynburga są reprezentatywne i miarodajne, gdyż naukowcy objęli nimi prawie 3 tysiące kobiet w ciąży oraz 900 kobiet, które zamierzały poddać się aborcji. Kobiety pytano o to, czy zamierzały zajść w ciążę, jakie środki antykoncepcyjne stosowały i czy uważają, że moment zajścia w ciążę był właściwy. Dwie trzecie kobiet oczekujących narodzin dziecka świadomie pragnęło potomstwa, co dziesiąta zaś zdecydowanie nie chciała zajść w ciążę.

Najbardziej symptomatycznym wynikiem badań przeprowadzonych przez seksuologów z Edynburga jest fakt, że aż 75 proc. wszystkich przypadków aborcji dokonują te kobiety, które stosują antykoncepcję! Tylko 25 proc. ogólnej liczby aborcji dokonują kobiety, które nie stosują antykoncepcji! Te wyniki mogą być zaskakujące jedynie dla tych, którzy podchodzą do sprawy antykoncepcji w sposób ideologiczny, a nie w sposób realistyczny. Stosowanie antykoncepcji oznacza, że dana osoba rezygnuje z wiedzy na temat cyklicznej płodności pary ludzkiej i że szuka w tej dziedzinie rozwiązań opartych na ignorancji oraz na tym, co łatwiejsze, a nie na tym, co mądrzejsze. W konsekwencji takiej filozofii życia osoby, które decydują się na stosowanie antykoncepcji w miejsce odpowiedzialnego rodzicielstwa, łatwo ulegają pokusie aborcji wtedy, gdy antykoncepcja zawodzi. Badania seksuologów z Edynburga to kolejne empiryczne potwierdzenie faktu, że antykoncepcja nie tylko nie zmniejsza liczby aborcji, ale przeciwnie – zwiększa skalę tego dramatycznego zjawiska. Najnowsze badania naukowców angielskich to zatem kolejny dowód na to, że najskuteczniejszym sposobem zmniejszania liczby aborcji nie jest upowszechnianie antykoncepcji, lecz przekazywanie solidnej wiedzy na temat płodności pary ludzkiej oraz pomaganie nastolatkom w tworzeniu dojrzałych więzi międzyludzkich, chronionych mądrą hierarchią wartości.

ks. Marek Dziewiecki,

psycholog, UKSW

Doświadczenia USA i Wielkiej Brytanii

Nieskuteczność biologicznej edukacji seksualnej (typu B lub C) oraz skuteczność abstynenckiej edukacji seksualnej (typu A) Początki działań związanych z wprowadzeniem do szkół edukacji seksualnej należy wiązać z założoną w 1928 r. w Berlinie przez Magnusa Hirschfelda Światową Ligą Reformy Seksualnej. Należeli do niej znani wówczas liberalni seksuolodzy, którzy zamierzali doprowadzić m.in. do rozpowszechnienia antykoncepcji, legalizacji aborcji, legalizacji prostytucji, upowszechnienia rozwodów i wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej bez zasad etycznych, a ograniczonej do biologizmu i instruktażu stosowania środków antykoncepcyjnych.

W początkowym etapie działań realizujących powyższe cele aktywną działalność wykazała założona w Szwecji w roku 1933 Narodowa Liga Wychowania Seksualnego, której w 1945 r. udało się wprowadzić do szwedzkich szkół obowiązkową edukację seksualną. W Stanach Zjednoczonych aktywną działalność na rzecz edukacji seksualnej prowadzi powstała w 1964 r. Rada Stanów Zjednoczonych ds. Informacji i Edukacji Seksualnej (SIECUS) wraz z Amerykańskim Stowarzyszeniem Wykładowców, Doradców i Terapeutów ds. Seksu (AASECT). Aktualnie w skali światowej najbardziej aktywną działalność prowadzi Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (International Planned Parenthood Federation), założona w 1952 r. i posiadająca filie w ponad 100 krajach (w Polsce jej filią jest Towarzystwo Rozwoju Rodziny). Wymienić w tym kontekście należy także niektóre agendy ONZ, UNICEF, WHO, Bank Światowy, a także amerykańskie fundacje: Fundację Forda oraz Fundację Rockefellera. Powszechnie edukację seksualną zaczęto wprowadzać w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej z końcem lat 60. i na początku lat 70. Najwięcej informacji na temat skutków edukacji seksualnej odnosi się do USA i właśnie od tego kraju – w latach 90. – rozpoczyna się pozytywny proces: wycofywanie się władz oświatowych i państwowych z programów liberalnej i permisywnej edukacji seksualnej oraz wprowadzanie programów wychowania promujących pozamałżeńską abstynencję seksualną oraz wierność małżeńską.

Trzy rodzaje edukacji seksualnej

W literaturze przedmiotu wyróżnia się trzy główne rodzaje wychowania seksualnego:

A) wychowanie do czystości – abstynencji seksualnej;

B) biologiczną edukację seksualną;

C) złożoną edukację seksualną zawierającą oba powyższe podejścia.

Program wymieniony w punkcie A przyjmuje za podstawę ogłoszoną przez Papieską Radę ds. Rodziny w 1995 r. instrukcję „Ludzka płciowość: prawda i znaczenie. Wskazania dla wychowania w rodzinie”. Wymieniona w punkcie B biologiczna seksedukacja opiera się na przekazie informacji biologicznych, informacji na temat metod zapobiegania ciąży, lecz nie promuje zasad moralnych czy formacji duchowej.

Podany w punkcie C rodzaj edukacji seksualnej bazuje na sześciu grupach zagadnień:

– wiedza biologiczna nt. ludzkiej prokreacji;

– informacje nt. rozwoju płciowego;

– informacje nt. zapobiegania wykorzystywania seksualnego;

– informacje nt. kontroli urodzeń;

– informacje nt. aborcji i jej dostępności;

– informacje nt. środków antykoncepcyjnych oraz ich dostępności.

Zmiana polityki w USA

Początki zmian w polityce zdrowotnej w dziedzinie edukacji seksualnej młodzieży w USA mają miejsce od lat 90. ubiegłego wieku. Od tego czasu amerykańskie ministerstwo zdrowia wdraża strategiczny plan „Zdrowa ludność 2010”, który zakłada m.in. zmniejszenie liczby nastolatków aktywnych seksualnie. Największą zmianą było jednak wprowadzenie abstynenckich programów edukacji seksualnej, które dokonują pozytywnej rewolucji w tamtejszym społeczeństwie.

W 1988 r. jedynie 2 proc. amerykańskich nauczycieli w szkołach średnich zalecało abstynencję jako jedyny pewny środek zapobiegania ciąży oraz chorobom wenerycznym. W 1999 r. robiło to już 23 proc. nauczycieli. Obecnie w 96 proc. amerykańskich szkół średnich abstynencja jest nauczana jako najlepsza metoda zapobiegania ciąży. Z najnowszych badań wynika, że dotąd 86 proc. amerykańskich nastolatek i 83 proc. nastolatków otrzymało „formalny przekaz”, jak odmawiać podjęcia aktywności seksualnej.

Reforma wprowadzona w 1996 r. w USA przeznaczyła 250 mln dolarów z funduszy federalnych na abstynencką edukację seksualną. Reformę wprowadzono na mocy przepisów prawa, które precyzyjnie określa, czym jest edukacja abstynencka:

– jedynym celem tej edukacji jest uczenie społecznych, psychologicznych i zdrowotnych korzyści wynikających z abstynencji seksualnej;

– przedstawia seksualną abstynencję poza małżeństwem jako pożądaną normę dla uczniów na wszystkich poziomach nauczania;

– uczy, że abstynencja seksualna jest jedyną pewną drogą zapobiegania chorobom wenerycznym i innym związanym z nimi problemom zdrowotnym, a także pewnym sposobem uniknięcia ciąż pozamałżeńskich;

– uczy, że monogamiczne, wierne małżeństwo powinno stanowić standard dla współżycia seksualnego;

– pokazuje, że pozamałżeńskie kontakty seksualne powodują negatywne skutki fizyczne i psychiczne;

– wskazuje, że posiadanie dzieci pozamałżeńskich jest związane z negatywnymi skutkami dla nich samych, rodziców i społeczeństwa;

– uczy młodych ludzi, jak odrzucać propozycje seksualne, oraz że alkohol i narkotyki zwiększają skłonność do przyjmowania ofert seksualnych;

– uczy, jak ważne jest uzyskanie samowystarczalności przed podjęciem aktywności seksualnej.

Zmiana polityki nauczania w ramach edukacji seksualnej ma już wymierne skutki. „USA doświadczyły spadku zarówno ciąż, jak i aborcji u nieletnich. 30-procentowy spadek ciąż u nieletnich w USA spowodował powrót do najniższego poziomu od 1946 roku. Polityka USA zasługuje na poważne rozważenie. Jedyne, jak dotąd, opublikowane badania zrecenzowane przez ekspertów, dotyczące wyjaśnienia przyczyn wskazują, że zmiana pierwszorzędowych zachowań seksualnych ma tu znaczącą rolę. 66-procentowy spadek ciąż u niezamężnych nastolatek między rokiem 1991 a 1995 przypisuje się wzrostowi zachowań abstynenckich. 53-procentowy spadek ciąż nieletnich między rokiem 1991 a 2001 przypisuje się zmianom w zachowaniach seksualnych, włączając w to abstynencję. Ale jak dotąd rząd Wielkiej Brytanii zdaje się nie zauważać tak uderzających dowodów […]. W Wielkiej Brytanii panuje obawa, że zwiększenie dostępu do antykoncepcji bez rozważenia szerszych następstw tego kroku dla zachowań seksualnych może okazać się kontrproduktywne w skutkach dla zdrowia seksualnego i doprowadzić do wzrostu odsetek ciąż u nastolatek i zarażeń chorobami przenoszonymi droga płciową” – napisał w „Postgraduate Medicine Journal” brytyjski naukowiec dr T. Stammers.

Druga z przytoczonych liczb (53 proc.) jest średnią dla populacji nastolatek w USA. Warto podkreślić, że w poszczególnych grupach społecznych otrzymano różne wyniki: np. w grupie białych kobiet stwierdzono 63,9-procentowy udział czynnika pierwszorzędowej zmiany zachowań seksualnych (redukcja liczby doświadczeń seksualnych) w obniżeniu wskaźnika ciąż. Obniża się odsetek nastolatków aktywnych seksualnie oraz odsetek nastolatków po inicjacji seksualnej. Zmniejsza się liczba nastolatków posiadających więcej niż 4 partnerów seksualnych.

Inne pozytywne trendy wśród młodzieży w USA:

– wskaźnik urodzeń wśród nastolatków w wieku 10-14 lat obniżył się do poziomu najniższego od 1946 roku;

– procent chłopców po inicjacji seksualnej w wieku 15-17 lat spadł z 43 proc. w roku 1995 do 31 proc. w 2002, zaś w przedziale wiekowym 18-19 lat z 75 proc. do 64 procent;

– procent dziewcząt po inicjacji seksualnej w wieku 15-17 lat spadł z 38 proc. w 1995 r. do 30 proc. w 2002;

– zmniejsza się procent najmłodszych nastolatków (poniżej 15. roku życia) po inicjacji seksualnej;

– w ciągu 12 lat między rokiem 1988 a 2000 nastąpił 17-procentowy spadek przypadków opryszczki typu 2, najczęstszego przypadku opryszczki narządów płciowych wśród ludzi w wieku od 14 do 49 lat.

Powyższe dane ukazują pozytywne zmiany w zakresie zachowań seksualnych, ciąż u nieletnich oraz zdrowia nastolatków w USA na przestrzeni ostatnich 20 lat. Warto podkreślić, że jest to sytuacja precedensowa. W innych krajach – wskutek szerokich zmian społeczno-kulturowych – mają miejsce przeciwne trendy. Te dane, wsparte szacunkami badaczy zajmujących się problematyką edukacji seksualnej, potwierdzają tezę, że abstynencka edukacja seksualna, jaka ma miejsce w USA, doprowadziła do pozytywnych zmian w społeczeństwie.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania ma najwyższy wskaźnik ciąż wśród nieletnich w Europie. Wiek inicjacji seksualnej obniżył się w latach 90. do 16 lat. Wzrasta także średnia liczba partnerów seksualnych wśród Brytyjczyków. W ciągu ostatnich 10 lat nastąpił 20-procentowy wzrost ostrych zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową wśród mężczyzn i 56-procentowy wśród kobiet. Zapadalność na chlamydię przenoszoną drogą płciową wzrosła o 223 proc. od 1996 r. i wynosi 109 000 zarejestrowanych przypadków. Wśród siedemnastolatek w roku 2004 zaszło w ciążę 20 921, w porównaniu do 20 835 w roku poprzednim (41 proc. z nich dokonało aborcji). Liczba dziewczynek poniżej 14. roku życia, które zaszły w ciążę, wzrosła z 334 w roku 2003 do 341 w 2004 roku (60 proc. tych ciąż zakończyło się aborcją).

Oficjalne brytyjskie statystki mówią o wzroście procentu dzieci rodzących się poza związkiem małżeńskim: w 1980 r. było to 12 proc., w 2004 – 42 procent. Wielka Brytania jest obecnie czwartym krajem w Europie pod względem liczby dzieci rodzących się poza małżeństwem.

Edukacja seksualna typu B lub C: promocja antykoncepcji

Wielka Brytania prowadzi permisywną edukację seksualną typu B lub C, opartą na przekazywaniu biologicznej wiedzy na temat życia seksualnego i motywowaniu do stosowania antykoncepcji. Obecnie wszystkie szkoły mają obowiązek przeprowadzania lekcji edukacji seksualnej wśród uczniów w przedziale wiekowym między 11-14 lat. Pojawiają się już nawet pomysły objęcia edukacją seksualną pięciolatków.

Darmowa antykoncepcja i środki wczesnoporonne

W szpitalach i przychodniach rozdawane są broszury z odpowiedziami na wszelkie pytania z tej dziedziny – od opisu działania pigułek po choroby weneryczne. Wszelka antykoncepcja jest darmowa. Żeby dostać środki antykoncepcyjne, nie trzeba nawet iść do lekarza pierwszego kontaktu. Wystarczy udać się do kliniki planowania rodziny, a te funkcjonują prawie w każdej dzielnicy. Pigułki antykoncepcyjne przepisuje się nawet 10-letnim dziewczynkom. Nastolatki mogą się udać do specjalnych, przeznaczonych dla nich klinik. W Szkocji np. działa organizacja Crew 2000 rozdająca prezerwatywy młodzieży od 13. roku życia. W ramach pilotażowego programu edukacji seksualnej prowadzonego przez North Devon Primary Care Trust czternastolatki z Braunton Community College otrzymują darmowe środki wczesnoporonne oraz prezerwatywy. Angielskie władze oświatowe wprowadziły w lutym 2001 r. bezpłatne rozdawnictwo nawet 11-letnim uczennicom (bez wiedzy i zgody rodziców) pigułek poronnych typu RU-486.

Nowe propozycje

Rządowe propozycje wysunięte przez National Institute for Clinical Excellence dla lekarzy pierwszego kontaktu sprowadzają się do oferowania antykoncepcji dzieciom zgłaszającym się do lekarza z różnych powodów. Program ma objąć już trzynastolatków – nawet tych, którzy nie proszą o konsultację w tej sprawie. Z kolei Institute for Public Policy Research rekomenduje nauczanie dzieci o antykoncepcji już w wieku 10-11 lat.

Głosy krytyki

W 2006 r. podniosły się w Wielkiej Brytanii głosy o konieczności likwidacji ministerialnej instytucji odpowiedzialnej za zapobieganie ciążom nieletnich. Zainwestowanie 150 mln funtów w kampanię mającą zmniejszyć ilość ciąż u nieletnich nie przyniosło efektów.

Podsumowanie

Doświadczenia Wielkiej Brytanii (gdzie prowadzona od lat permisywna seksedukacja, nastawiona na promocję antykoncepcji oraz środków wczesnoporonnych doprowadziła do pogorszenia sytuacji zdrowotnej i społecznej wśród nastolatków) oraz USA (gdzie jasno widać pozytywne efekty konsekwentnej abstynenckiej edukacji seksualnej typu A) jednoznacznie wskazują, że jedynym skutecznym sposobem zmniejszenia liczby ciąż u nieletnich, zmniejszenia liczby zakażeń przenoszonych drogami płciowymi (w tym HIV/AIDS) jest promowanie w szkołach abstynencji seksualnej wśród młodzieży (czyli konsekwentne realizowanie edukacji seksualnej typu A – abstinence only).

Amerykańscy badacze opracowali listę zadań – zagadnień charakterystycznych dla efektywnych programów edukacji seksualnej (czyli takich, które spowodowały zmniejszenie się liczby ciąż u nieletnich, podwyższenie wieku inicjacji seksualnej oraz spadek liczby zachorowań na choroby weneryczne u nieletnich). Te zagadnienia to m.in.:

– włączenie i zaangażowanie rodziców;

– uświadamianie dzieciom konsekwencji swobody seksualnej;

– wpajanie wartości moralnych;

– uczenie abstynencji seksualnej;

– usunięcie sprzecznych informacji na temat abstynencji;

– redukowanie społecznej presji (głównie w mediach) związanej z nakłanianiem młodzieży do aktywności seksualnej;

– nauczanie młodzieży umiejętności komunikacji, negocjacji i odmawiania.

Katarzyna Urban

Przyczyny nieskuteczności permisywnej edukacji seksualnej (typu C)

Nieskuteczność antykoncepcji wśród młodzieży

Wśród amerykańskich nastolatków w przedziale wiekowym 14-15 lat udział w zajęciach z edukacji seksualnej zwiększał ryzyko przyspieszenia inicjacji seksualnej.

„Jedne z badań nad efektami szkolnej edukacji seksualnej dokonane zostały w 1986 r. w USA przez prof. Jacqueline Kasun z Uniwersytetu Humboldta. Według raportu (…), działania te nie spowodowały ograniczenia problemu niechcianej ciąży u nastolatek, ale znacznie go powiększyły. Jednym z głównych elementów tej edukacji było dostarczenie młodzieży szerokiego dostępu do bezpłatnej antykoncepcji. Raport Kasun pokazuje, iż pomiędzy poszczególnymi stanami istnieje znaczna rozbieżność w ilości ciąż u nieletnich. W 1980 r. Kalifornia, Hawaje, Georgia i Nowy Jork stworzyły wprawdzie największą dostępność do bezpłatnych form kontroli urodzeń również dla młodzieży, jednak równocześnie zanotowano we wszystkich tych stanach najwyższy w kraju wskaźnik ciąż u nieletnich oraz aborcji. Tam natomiast, gdzie najmniej wydatkowano na kontrolę urodzeń, zanotowano najniższy wskaźnik aborcji oraz ciąż u niezamężnych. Zdaniem Kasun, to właśnie te rządowe programy stworzyły problem. W Kalifornii w latach 1971-1973 przeznaczono na kontrolę urodzeń 4 miliony dolarów, natomiast w 1983 r. już 95 milionów. W ciągu tego okresu wskaźnik ciąż u nieletnich wzrósł tam aż 30 proc. ponad poziom całego kraju, potroiła się również liczba aborcji w tej grupie wiekowej (60 proc. ponad narodowy poziom). We wszystkich stanach natomiast, w których zredukowano fundowanie kontroli urodzeń, wystąpił spadek ciąż u nieletnich”.

Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych na chłopcach w wieku 15-19 lat dowiodły, że tematyka poruszana na zajęciach z edukacji seksualnej ma zasadniczy wpływ na to, czy uczniowie będą bardziej lub mniej skłonni do podjęcia decyzji o rozpoczęciu współżycia płciowego. I tak, gdy na zajęciach omawiano jedynie biologiczne tematy oraz problematykę antykoncepcji, wtedy wpływało to na obniżanie wieku inicjacji seksualnej uczniów. Gdy natomiast na lekcjach dyskutowano o zagrożeniu AIDS oraz instruowano, jak mówić „nie” wobec propozycji seksualnej, wtedy uczniowie odkładali moment inicjacji seksualnej.

Konsultacja antykoncepcyjna nie redukuje liczby nieplanowanych ciąż

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania na ciężarnych kobietach poniżej 20. roku życia. Okazało się, że w roku poprzedzającym poczęcie udzielono im porady antykoncepcyjnej i że korzystały one z tych porad częściej niż kobiety z grupy kontrolnej (ich rówieśniczki, które w tym czasie nie były w ciąży). Badania te wykazały również, iż stosowanie wczesnoporonnych, doraźnych środków kontroli urodzin (tzw. pigułki „dzień po”) wpływa na zwiększenie prawdopodobieństwa aborcji u danej kobiety w przyszłości.

Samo zwiększanie dostępności antykoncepcji nie redukuje liczby ciąż u nieletnich

Amerykańskie badania prowadzone w Seattle wykazały, że rozprowadzenie wśród uczniów ponad 133 tys. prezerwatyw nie zwiększyło korzystania z nich przez młodzież nawet w najmniejszym stopniu. W Stanach Zjednoczonych przebadano wpływ istnienia sześciu przyszkolnych klinik z poradnictwem antykoncepcyjnym na wskaźnik ciąż wśród uczniów tych szkół. Okazało się, że działalność tych klinik nie spowodowała zmniejszenia liczby ciąż.

„Wprowadzenie w 1984 r. w Anglii zakazu rozpowszechniania środków antykoncepcyjnych wśród dziewcząt poniżej 16 lat spowodowało spadek aborcji w tej grupie wiekowej”.

„Większość badań prowadzonych w ciągu ostatnich 20 lat wykazało, że zwiększanie dostępności antykoncepcji nie zwiększyło w sposób znaczący ani stopnia stosowania antykoncepcji, ani nie obniżyło liczby ciąż u nieletnich” – stwierdził amerykański badacz Douglas Kirby w piśmie „Journal of School Health”.

Samo przekazywanie wiedzy na temat seksualności człowieka nie jest w stanie zmienić zachowań młodzieży

Dwadzieścia lat amerykańskich badań wykazało, że zwiększenie wiedzy jest słabo skorelowane z dalszymi faktycznymi zachowaniami uczniów, a programy edukacyjne, które skupiają się na przekazaniu wiedzy, owszem, zwiększają wiedzę ucznia, ale nie mają znaczącego wpływu na jego seksualne czy antykoncepcyjne zachowania.

Amerykańskie badania dowiodły, że szkolne programy edukacji seksualnej, które przekazują wyłącznie suchą wiedzę, nie promując żadnych wartości ani nie zachęcając do abstynencji, są nieskuteczne w zapobieganiu niechcianej ciąży u nieletnich.

Ograniczenia polityki promowania prezerwatyw

W „Postgraduate Medical Journal” czytamy: „Od wielu lat wszelkie interwencje mające na celu zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową skupiały się na stosowaniu prezerwatyw.

Praktyczna skuteczność tej strategii jest jednak ograniczona przez trzy istotne czynniki. Po pierwsze, prezerwatywy zapewniają niepełną ochronę przed przenoszeniem się przy kontakcie ze skórą chorób takich jak HPV (wirus brodawczaka ludzkiego), opryszczka, syfilis lub wrzód weneryczny, gdyż nie pokrywają wszystkich narażonych na zakażenie powierzchni. Zatem bezpośredni kontakt skóry z patogenami przez powierzchnię zewnętrznych narządów płciowych ogranicza ochronę, jaką zapewnia prezerwatywa. Po drugie, znaczny jest odsetek uszkodzeń mechanicznych i błędów w stosowaniu prezerwatyw, szczególnie wśród ludzi młodych. Wreszcie odkształcalność tworzywa poważnie osłabia skuteczność prezerwatyw w ochronie przed zakażeniami przenoszonymi z wydzieliną, takich jak HIV, chlamydia i rzeżączka. Badania wykazały, że edukacja w kwestii stosowania prezerwatyw oraz rozwinięta świadomość zagrożeń nie skutkuje podejmowaniem bezpieczniejszych wyborów seksualnych przez nastolatków w sytuacjach pobudzenia seksualnego, a zaledwie mniej niż połowa osób podejmujących ryzykowne kontakty seksualne konsekwentnie stosuje prezerwatywy. Ma to poważne następstwa, bowiem nieregularne stosowanie prezerwatyw nie zapewnia żadnej ochrony przed zakażeniem HIV i chorobami przenoszonymi drogą płciową”.

Katarzyna Urban

Polskie doświadczenia

Uniwersytet Gdański (Pracownia Realizacji Badań Socjologicznych) przeprowadził w 1999 r. badania nad wpływem zajęć szkolnych „Wychowanie do życia w rodzinie” na normy i wartości uczniów. Przeprowadzono je na próbie 1043 uczniów w ponadpodstawowych szkołach województwa pomorskiego. Okazało się, że dobrze przygotowane i przeprowadzone zajęcia mają pozytywny wpływ na wyznawane przez młodzież wartości.

Wdrożone w 1998 r. do nauczania szkolnego zajęcia edukacyjne „Wychowanie do życia w rodzinie” charakteryzowały się:

1. Integralnym ujęciem ludzkiej seksualności, tj. uwzględnieniem sfery biologicznej, psychicznej i duchowej człowieka.

2. Przekazywaniem rzetelnej wiedzy z dziedziny socjologii małżeństwa i rodziny, psychologii rozwojowej i psychologii komunikacji, biologii (w tym podstawowych informacji z seksuologii), edukacji prozdrowotnej, profilaktyki uzależnień oraz etyki życia małżeńsko-rodzinnego opartej na wartościach chrześcijańskich.

3. Kształtowaniem szacunku dla życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Ekologicznym ujęciem zagadnień dotyczących prokreacji (promocja naturalnych metod planowania rodziny).

4. Kształtowaniem postaw prorodzinnych, prozdrowotnych i prospołecznych.

„Przeprowadzonym badaniom postawiono dwa nadrzędne cele. Pierwszy dotyczył diagnozy stanu świadomości, wiedzy oraz postaw i intencji zachowań młodzieży szkół ponadpodstawowych w zakresie rodzinnym, społecznym, zdrowotnym. Drugim celem było zbadanie wpływu przedmiotu ‚Wychowanie do życia w rodzinie’ na kształtowanie i ewolucję tych postaw, intencji zachowań i wiedzy z ww. zakresu oraz odbiór samego przedmiotu przez badanych. W tym celu badanie przeprowadzone zostało przed wprowadzeniem ww. przedmiotu do szkół (badanie stany rzeczy), by po zakończeniu programu (10 godzin lekcyjnych) powtórzyć je na tej samej próbie (badanie ewaluacji). (…)” (za: Uniwersytet Gdański, Pracownia Realizacji Badań Socjologicznych, Ewaluacja postaw młodzieży wobec norm i wartości związanych z życiem rodzinnym, zdrowotnym i społecznym pod wpływem zajęć szkolnych „Wychowanie do życia w rodzinie”, Gdańsk 2000).

dr inż. Antoni Zięba

(,,Nasz Dziennik”, nr 100 [2813], 28-29.04.2007 r.)