Miłość pozbawiona wartości

(rozmowa z ks. Markiem Kołodziejskim, dekanalnym duszpasterzem młodzieży, dekanalnym wizytatorem katechetycznym)

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Witam bardzo serdecznie wszystkich radio słuchaczy i panią redaktor.

Pragnę powiedzieć że jestem przede wszystkim duszpasterzem, katechetą, który na co dzień spotyka się z młodzieżą i rodzinami. Na wstępie chcę zaznaczyć że nie jestem psychologiem, a zajmowałem się psychologią i pedagogiką w czasie studiów seminaryjnych. Moja praca magisterska dotyczyła młodzieży i mediów. Zagadnienia dotyczące życia rodzinnego i młodzieży bardzo mnie zajmują w posłudze duszpasterskiej. I stąd moje wystąpienie tu dzisiaj i chcę mówić z państwem o miłości, bo miłość jest podstawową wartością życia, miłość stoi u źródeł życia i na straży życia. Miłość jest najważniejsza, możemy powiedzieć za św. Pawłem „miłość jest największa”(por.1Kor 13, 13)

Słowo miłość jest wielokrotnie wymieniane w każdej stacji radiowej i telewizyjnej, w każdej gazecie, niemalże na ustach wszystkich jest ciągle słowo miłość, a w życiu codziennym cierpimy na chroniczny brak miłości.

Stąd dzisiejszy temat: „Miłość pozbawiona wartości”

Spotykamy się w audycji porady pedagoga i psychologa w przeddzień „walentynek” tak bardzo w ostatnich latach lansowanym święcie zakochanych. Młodzi ludzie, którzy dziś maja po naście lat zupełnie nie wiedzą, że kilkanaście lat temu nikt nie obchodził w Polsce święta zakochanych, a ludzie się kochali od początków dziejów.

Chciałbym w dzisiejszej audycji zwrócić się szczególnie do ludzi młodych, ale nie tylko. Postawmy sobie pytanie czy zakochanie prowadzi do miłości?

Przypomina mi się często powtarzane zdanie przez moją panią profesor u której pisałem pracę magisterska, że: do wielkiej miłości nie dochodzi się poprzez małe miłości.

Zakochanie jest taką mała miłością, małą dlatego, ze zwróconą ku sobie, a nie ku drugiemu.

W zakochaniu nie ma wartości tj. wierność, prawda, wolność, czystość, które to są składowymi miłości. Również uczucie to element miłości, ale nie miłość jak to dzisiaj niemalże wszyscy błędnie określają.

Zakochanie jest stanem uczuciowym, a uczucia mają to do siebie że dosyć szybko zmieniają się.

W mowie potocznej mówimy od miłości do nienawiści bardzo krótka droga, ale wtedy mamy na myśli zakochanie, a nie miłość w pełnym tego słowa znaczeniu.

Wiele nieporozumień bierze się stąd, ze nieprecyzyjnie się wyrażamy, tzn. mamy doczynienie z zakochaniem, a mówimy miłość.

Proponuje abyśmy przypatrzyli się uczuciom, które nam towarzyszą, uczucia mogą wprowadzać nas w świat duchowy, ale mogą nas zwieść na manowce życia duchowego.

Jutrzejsze walentynki niby mówią dużo o miłości, a tak naprawdę nic o niej nie mówią.

Jest to promocja luzu i relatywizmu moralnego.

Przygotowując się do dzisiejszej audycji rozmawiałem z moimi uczniami w szkole, min. Z Kamilem i Patrycją, którzy są parą od dwóch lat i twierdzą , że jutrzejsze święto to propaganda medialna, która wymusza pewne zachowania, jak kupienie upominku, zaproszenie do kina, czy powiedzenia koniecznie słowa „kocham cię”.

Kamil nawet powiedział: ” proszę księdza te walentynki, to kicz”

Ileż młodych ludzi wypowie słowo „kocham cię ” bez żadnego pokrycia treściowego, to będą puste słowa, jeśli człowiek słucha, lub wypowiada słowa bez pokrycia to sam staję się pusty.

Przestrzegam przed wypowiadaniem takich słów, przestrzegam przed słuchaniem takich słów.

Trzeba wiedzieć , zdawać sobie sprawę jakie mogą być konsekwencję takich pustych deklaracji.

Ludzie młodzi przeżywają piękne chwile w okresie dorastania, dzięki wzajemnym relacjom, ale my dorośli wychowawcy, rodzice winniśmy im pomóc, aby właściwie odczytywali procesy jakie im towarzyszą i uczucia, które się rodzą.

Świat uczuć jest piękny, człowiek pozbawiony uczuć byłby kimś bardzo biednym. Dlatego musimy właściwie nazywać uczucia i je wykorzystywać do harmonijnego życia.

Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, że gdy chłopak wypowiada słowo ” kocham cię” to zupełnie co innego myśli niż dziewczyna która słyszy takie wyznanie. Chłopiec chcę jej powiedzieć podobasz mi się, doznaje uczucia zmysłowego, które przechodzi w cielesne.

A dziewczyna słysząc „kocham cię” , myśli: dla niego jestem jedyną, najważniejszą, on wcale tego jej nie mówił, ale ona tak odczytała, ona chciała mu okazać swoją radość przez przytulenie się do niego, okazać że mu ufa i szuka w nim jakiegoś gwaranta bezpieczeństwa, a on odczytał, że jak się przytula to na pewną chcę, jak to mówią chłopcy „czegoś więcej” i tak z jednego nieodpowiedzialnie użytego słowa może dojść do dramatu człowieka.

Walentynki promują taką postawę , aby mówić niemalże wszystkim „kocham cię”

Obchodzenie walentynek w takim wydaniu, jakie proponują laickie media, czyli wysłanie Sms-a, kartki, podarowanie upominku, najlepiej serduszka z napisem „kocham cię” moim zdaniem, to zakwestionowanie miłości w znaczeniu chrześcijańskim. Dla nas chrześcijan wzorem miłości jest Jezus Chrystus ukrzyżowany, który z miłości do nas wydał samego siebie i wydaje się nam każdego dnia w Eucharystii, w Słowie, w bliźnim.

Zakochanie to stan emocjonalny, a więc jest ograniczona sprawność umysłu i woli. W takim stanie człowiek nie powinien podejmować żadnej ważniejszej decyzji, a jak wielu młodych ludzi w takim stanie ducha podejmuje najważniejszą decyzje swojego życia, o wstąpieniu w związek małżeński.

Bardzo często rodzice mówią, proszę księdza tak się zakochała zakochał że poza nią świata nie widzi. Niestety wystarczy niejednokrotnie kilka miesięcy, aby z nią świata nie widział, ale to jest efekt podejmowania decyzji w afekcie, czyli silnym stanie uczuciowym.

Powiedziałbym tak, że zakochanie to taka miłość bez wartości, bez głębi, w zakochaniu człowiek szuka dobra dla siebie, dobra bardzo często utożsamianego z przyjemnością, z przyjemnością zmysłową. I tak młody człowiek i nie tylko młody stwierdza: jest mi dobrze, tzn. przyjemnie , a więc muszę starać się aby mi tak było, a jak jeszcze podobnie jest tej drugiej osobie, to już prawie pełnia

szczęścia i wyciągam błędny wniosek, że jestem na dobrej drodze, osiągam to czego poszukuję, to zadowolenie nazywam szczęściem, miłością i jestem przekonany, że taki stan będzie trwał na zawsze. Ale to dobro wystarcza na krótki czas. Bardzo często zdarza się, że w relacji dwojga ludzi dochodzi do różnicy zdań, pojawia się jakaś trudność, trzeba pomóc drugiemu, ktoś źle się czuje, ktoś nie jest dziś tak sprawny jak wczoraj i co się wtedy dzieje z zakochaniem???

Młodzi mówią po prostu : mija, skończyło się, odchodzę. Pozostaje wtedy w tym pozostawionym człowieku, porzuconym, poczucie krzywdy, pustka i lęk przed nawiązywaniem relacji z innymi.

Tak bym pokrótce opisał zakochanie i konsekwencje związane z nieodpowiedzialnym szafowaniem swoimi uczuciami.

Miłość jest to relacja osobowa w której poszukuje przede wszystkim dobra drugiej osoby, a poprzez takie nastawienie ten kto kocha ma udział w szczęściu, w tym dobru którym obdarowuje i jest obdarowany.

Dzisiejsza kulturę można określić słowem „natychmaist”

Walentynki promują taką kulturę:

Mów, że kochasz i natychmaiast możesz korzystać z przywilejów miłości małżeńskiej, jakim jest pożycie seksualne.

Dzisiejsza kultura, czy raczej pop-kultura wysuwa czynniki uczuciowe na pierwszy plan życia moralnego i widzi w ich zadowoleniu czyli rozkoszy (hedonizm), główny motyw naszego postępowania. Życie zmysłowe przerasta życie umysłowe; człowiek kierujący się tymi zasadami ma za główną pobudkę swych czynów zaspokojenie swych egoistycznych potrzeb zmysłowych, nie dających się zupełnie pogodzić ani ze społecznymi zasadami moralnymi, ani z aspiracjami osobistego życia duchowego.

Dziś mało kto będzie za przykładem Epikurejczyków uzasadniał podobne poglądy, ale jakże wielu jest takich, którzy nic o hedoniźmie Epikurejczyków nie słyszeli, ale wiernie stosują się w życiu do ich wskazań. Epikurejzm jest nieświadomą filozofią tych wszystkich, którzy żadnej filozofii nie mają, a którzy w zaspokojeniu swej zmysłowości widzą cel życia. O takich ludziach można powiedzieć za św. Pawłem, że ” bogiem ich jest brzuch” (Flp 3.19)

Miłość jest oparta na wartościach:

Prawdy i wolności, wierności, czystości.

Aby człowiek mógł kochać musi poznać prawdę , przede wszystkim prawdę o sobie, można powiedzieć tak: abym był zdolny komuś pomóc, musze wiedzieć czym dysponuję.

A dysponuję bardzo bogatą gamą uczuć, które mają mi pomagać w życiu, są można powiedzieć drogowskazami, ale mnie drogą.

Drogą jest Miłość, czyli Jezus, który mówi o sobie; „Ja jestem drogą , prawdą i życiem”

Chciałbym zachęcić, abyśmy uczyli się od innych jak wykorzystać walentynki do tego, aby promować miłość oparta na wartościach , miłość, której uczy nas Jezus Chrystus, czyli taką miłość która karmi się ofiarą , jak powiedziała Mała św. Tereska.

Wyczytałem, że w Stanach Zjednoczonych

Zamiast walentynek młodzież może obchodzić 14 lutego IV Dzień Czystości. Ta inicjatywa organizacji pozarządowej Liberty Counsel ma na celu „promowanie cnoty czystości w kulturze przesiąkniętej hedonizmem i libertynizmem seksualnym”.

Obchody odbędą się m.in. w szkołach i kościołach. Młodzi, ubrani w koszulki z hasłami propagującymi czystość seksualną, będą rozdawali ulotki na ulicach.

Według informacji zawartych na stronie intrernetowej LifeSiteNews.com, młodzież jest obecnie wprost zalewana w szkole, telewizji i internecie zachętami do rozwiązłości i seksualnych poszukiwań, które są przedstawiane jako „normalne i dobre dla zdrowia”, oraz do odrzucenia tradycyjnych wartości moralnych, aby „odkrywać swoją seksualność jak najwcześniej i jak najczęściej”. Dzień Czystości ma służyć uświadomieniu niebezpieczeństw takiego prowadzenia się.

Życzę wszystkim aby waszą drogą był Jezus, a uczucia nam towarzyszące niech będą pomocą do właściwego wyrażania swojej miłości.

(www.radiomaryja.pl , ,,Porady pedagoga i psychologa”, 13.02.2007 r.)